Louis i Liam podlecieli do nas, i wzięli na ręce okręcając
się jak wariaci.
- Liam jestem po obiedzie puszczaj mnie – śmiała się Ami –
Tylko za buziaka ;] – odp chłopak zatrzymując się ale trzymając dziewczynę w górze.
Kuzynka go pocałowała i znalazła się na ziemi.
- Też dostanę buziaka – zapytał Lou patrząc na mnie zadziornie
– hmm niech pomyślę – drażniłam się z nim a ten znów zaczął się kręcić – dobra
dobra Louis !!! dostaniesz buziaka – krzyknęłam przez śmiech. Nastawił policzek
a kiedy chciałam go pocałować odwrócił głowę i pocałowaliśmy się w usta.
- To gdzie nas zabieracie ? – spytała kuzynka
- To niespodzianka tylko Lusi musi mieć zamknięte oczy – Lou
popatrzył na mnie
- Dlaczego ? – zapytałam ze zdziwieniem
- Bo nie będzie niespodzianki – dodał Liam z uśmiechem.
Popatrzyłam na kuzynkę, ta tylko uśmiechała się.
- Ty cos wiesz policzymy się – pogroziłam jej w żartach a
chłopaki popędzili nas do samochodu, oczywiście miałam chustę na oczach nie
widziałam drogi, nawet przez to przysnęłam. Obudziło mnie otwieranie drzwi. Lou
pomógł mi wyjść i w końcu po moich ma rudzeniach mogłam ściągnąć chustę.
Zatkało mnie kiedy zobaczyłam moją stara miejscowość i mój stary dom przy
którym bawiła się gromadka dzieci, raczej w nim nie mieszkały bo dom był
totalna ruiną. Patrzyłam z osłupieniem na niego łzy kręciły mi się w kącikach
oczu, ale byłam szczęśliwa że mogę znów go zobaczyć.
- Jejku ten dom wygląda jak z horroru nikt tu po nas nie
mieszkał ? weszłam po drewnianych schodach na ganek rozglądając się. Dzieciaki się
nam przypatrywały.
- Tu straszy dlatego nikt nie chciał tego domu – odp jakaś
dziewczynka – Pani tu mieszkała ? –dalej nadawała.
- Tak mieszkałam tu parę lat temu czemu straszy ?
- Wyobraźnia dzieciaków, Marcelina i jej znajomi bawili się
w pogromców duchów – odezwał się Louis znał ich bo mieszkali niedaleko. A ja
uśmiechnęłam się do nich.
- Dobra w nim czeka niespodzianka ale teraz Lusi idziemy do
mnie zapraszam na obiad mama się ucieszy znów cie widząc – Chłopak złapał mnie
za rękę i zwrócił się do naszej parki – a wy wiecie co i jak ogarnąć i widzimy
się o 20 tu ;)
- Nie ma problemu, Ami chodź pomożesz mi – Li obią ją w
pasie i ruszyli w innym kierunku machając nam.
My w tym czasie poszliśmy na drugą stronę i po paru krokach
byliśmy przy drzwiach domu Lou.
- Denerwuję się dawno nie widziałam twojej mamy, taty i
sióstr.
- Ucieszą się ale będą mieć niespodziankę jak ciebie zobaczą
szczególnie mama. – Odp i z uśmiechem otworzył drzwi – MAMO !!! już jestem
sorry jesteśmy – uśmiechnął się pod nosem. – No chodź - Wziął pociągnął mnie za
rękę bo widział ze stoję jak wryta w przed pokoju. – Mamo Tato no i wy moje
drogie potworki - zwrócił się do sióstr 2 starsze się lekko nastroszyły ale
zaraz się uśmiechnęły a bliźniaczki bawiły się zabawkami. – Poznajcie moją
dziewczynę Lusi – przyciągnął mnie do siebie i obią ramieniem. Cześć odezwały
się jego siostry.
- Lusi ? To ta nasza mała Lusi ? o matko – zaczęła jego
mama.
- No już nie taka mała – skomentował Lou i zmierzył mnie
wzrokiem i ode mnie dostał w ramię.
- Strasznie do Margaret jesteś podobna chodź no tu niech cię
wyściskam – podeszła do mnie i przytuliła nic się kobitka nie zmieniła J
- Miło nam znów cię widzieć – podszedł tata chłopaka i też
się przywitał.
- Też się cieszę że mogę znów was zobaczyć tęskniłam tak jak
za rodzicami… – trochę posmutniałam.
- Strasznie nam też ich brakuję ale pamiętaj chociaż masz inną
rodzinę, to na nas też możesz polegać – dalej mówiła Mama Louisa.
- Dziękuję – uśmiechnęłam się delikatnie.
- Dobra dzieciaki zapraszam do stołu tak pachnie a szkoda by
się zmarnowało – odezwał się tata Lou.
Zasiedliśmy do stołu rozmawiając i wspominając było miło,
wesoło i trochę smutno, a czas leciał kiedy Tel Louisa się odezwał.
- Słucham cie ? – odebrał Tel- Co ? o kurde sorry już
idziemy he He…. no zasiedzieliśmy się…. Dobra narka. – rozłączył się – Liam i
Ami już są w domu obok. – odezwał się do mnie chłopak.
Wstaliśmy od stołu, pożegnaliśmy się. Mama Louisa jeszcze
dała mu parę koców bo obok w domu na pewno będzie chłodno. Będąc już koło drzwi
mojego starego domu Lou gestem reki
pokazał ze mam wejść pierwsza. Były otwarte bo w środku już na nas nasza parka
czekała. O dziwo jakieś meble zostały ale w takim już rozsypującym się stanie,
nie obyło się też bez sporej warstwy kurzu. Weszliśmy do salonu gdzie było
trochę lepiej ogarnięte pewnie przez to że tu spędzimy czas.
-No w końcu jesteście – odezwał się Liam szperający przy
jakimś sprzęcie.
- Troszkę się zagadaliśmy – odpowiedziałam – Gdzie Ami ?
- Na górze zaraz zejdzie – chłopak podszedł do nas a i zaraz
pojawiła się kuzynka.
- A co ty tam robiłaś ? – zapytałam podejrzliwie
- Nic tylko poszłam pozwiedzać – uśmiechnęła się od ucha do
ucha – jakoś mi się wierzyć nie chciało.
- Chłopaki też maja opóźnienie ? – Lou spojrzał na zegarek.
- Troszkę zimno zaczniemy bez nich – oznajmiła Ami – mamy tu
termos z ciepła herbatą.
- Co będziemy oglądać ? – zapytałam patrząc z ciekawością na
sprzęt
- Raz na strychu znalazłem stare nasze zdjęcia i filmy ;] –
z uśmiechem powiedział Lou i mnie Obią ramieniem.
- Co ty ? serio super :D i to na tym obejrzymy ? – pokazałam
na projektor
- Tak dałem to do obróbki by to połączyć – pocałował mnie w
czoło
- No to zaczynamy – odp uradowana.
Kiedy szykowaliśmy się do oglądania na górze słyszeliśmy
dziwny hałas.
- Co to było ? – wystraszyła się Ami
- Pewnie przeciąg otwierałaś jakieś okna na górze – zapytał Liam
- Nie nic nie otwierałam – odp i znów jakieś szmery było
słychać
- Chodź Liam idziemy zobaczyć co się dzieje – Louis wstał i
razem z Liamem skierowali się na górę.
Ja z kuzynką szłyśmy tuż za nimi, po cichutku wchodziliśmy
po skrzypiących schodach. Kiedy znów było słychać dziwne odgłosy ktoś był
jednym, z pokoi ale kto by tu miał co szukać ?
- Może to jakiś bezdomny który zrobił sobie tu gniazdko –
odezwałam się do reszty.
Louis i Liam mieli ze sobą belki które leżały na podłodze w razie
gdyby to był jakiś agresywny gość. Nie chcący potrąciłam ze stolika wazon który
się stuk na drobiazgi, stałam jak wryta reszta na mnie spojrzała z lekkim
strachem, bo ten ktoś mógł nagle wyjść ale w pokoju też zrobiło się cicho chyba
usłyszał to. Lou kiwną porozumiewawczo do Liama i na 3 otworzyli drzwi.
Wlecieli do środka i zaraz usłyszałyśmy śmiechy z pokoju, zdziwione spojrzałyśmy
po sobie i zajrzałyśmy do pokoju. Naszym oczom ukazała się 3 naszych
spóźnialskich leżących jeden na drugim i przepychali się by jakoś wstać.
- Głąby nie wiecie że są drzwi ? – zaśmiałam się widząc tą sytuację.
- To pomysł Zayna – mrukną Niall i wstał pierwszy
- A kto spierdzielał przed psem i nas poganiał – chłopak pokazał
mu język
- Poszarpał mnie za nogawkę moich spodni – skarżył się Harry
- To nie trzeba było go drażnić – Zayn pomógł Harremu wstać
- Napędziliście nam strachu chłopaki, myśleliśmy że to jakiś
bezdomny – odp Lou z uśmiechem.
- Dobra jesteśmy w komplecie idziemy oglądać – odezwała się
Ami.
Chłopaki jeszcze nabijali się ze swoich kumpli, którzy się garneli
i poszliśmy do salonu. Zayn kazał chwilę poczekać wyleciał chwilę na zewnątrz i
kiedy wrócił pomachał torbami, zabrzęczały butelki z alkoholem i napojami stwierdził
że trochę się rozerwiemy. W końcu zaczęliśmy oglądać, nie odbyło się od komentarzy
chłopaków kiedy widzieli naszą wspólną fotkę z Lou, a w szczególności jak był
film z nad morza ja i Lou mieliśmy po 3 lata i bawiliśmy się nago na plaży.
- No Lusi ładne ciałko – skomentował Harry z zadziornym
uśmiechem
- Ty pedofilu ładnie napalać się na małą Lusi – zaśmiał się
Lou i spiorunował go spojrzeniem.
Chłopaki się zaczęli śmiać a Harry lekko się skrępował. Oglądaliśmy
dalej było zarąbiście a alkohol robił swoje ;).
---------------------------------------------------------------------------------------
No i V rozdział ;) spokojnie doczekacie się +18 zboczki ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz