Kiedy się
przebudziłam i zobaczyłam na zegarku że już zbliża się 13 chciałam wstać, ale
uniemożliwił mi to ciężar który na mnie leżał. Lou był tak szczelnie do mnie
przyklejony obejmował mnie ręką i nogą, chciałam się jakoś uwolnić by go nie
obudzić ale poczułam coś na moich pośladkach.
- Louis
zboczku jeden ! – odsówając się lekko krzyk łam do chłopaka bo trochę mnie to
skrępowało.
- Co ? co się
dzieje ? – podskoczył jak oparzony a ja odwróciłam się w jego stronę.
- Byś trochę
opanował swojego przyjaciela – chłopak popatrzył na mnie po czym skapnął się o
co chodzi i zalotnie poruszał brwiami.
- Dziwisz mu
się przy tak pięknej kobiecie nie może się opanować – poczułam się że się
zaczerwieniłam a on zaczął się śmiać.
Usiadłam na
tapczanie przeciągając się i rozejrzałam się po pokoju, pełno pierza leżało
wszędzie po naszej wojnie xD nawet na naszych włosach znajdowały się piórka. Spojrzeliśmy
na siebie i zaczęliśmy się śmiać. Kiedy chciałam wstać Lou objął mnie w pasie i
pociągnął z powrotem na łóżko.
- Co ty
wyprawiasz ? – zapytałam zdziwiona.
- Zostań
jeszcze reszta na pewno jeszcze śpi – słodko się uśmiechnął.
- To
pójdziemy uszykować śniadanio obiad bo głodna jestem i zjadła bym konia z
kopytami – pomasowałam się po brzuchu.
- Ty mi na
śniadanio obiad wystarczająco wystarczysz – przysunął twarz do mojej z
łobuzerskim uśmiechem aż mnie ciarki przeszły.
- Louis ty
dla mnie jesteś jak brat – skomentowałam
- Mam 4
siostry 5 nie chcę… teraz kiedy znów cię spotkałem nie chce znów cię stracić i
naszą przyjaźń postawić na następny poziom miłość.
Zamurowało
mnie to ale spodobało mi się to co powiedział.
- Czy ty
właśnie pytasz mnie o związek ? – zapytałam nieśmiało.
- Nie inaczej
– znów jego uśmiech mnie rozwalił i te iskierki w oczach.
Tak się
rozkojarzyłam że nawet Nie winem kiedy mnie pocałował, był to taki nieśmiały
namiętny całus odwzajemniłam to i poczułam jak Louis się uśmiecha. Przez moje
ciało przeszły dreszcze przyjemności.
- WSTAWAĆ
ŚPIOCHY !!! śniada…– Do pokoju wleciał Zayn za nim Niall – zaraz będzie –
dokończył blondyn, patrzyli na nasz w osłupieniu a my odskoczyliśmy od siebie
lekko zmieszani.
- Myśleliśmy
że śpicie jeszcze – odezwałam się pierwsza.
- Mama nie
nauczyła was pukać – Lou udał oburzonego.
- My już nie
śpimy od 30 minut Ami i Liam szykują już śniadanie, co wyście tu robili ? –
Niall pokazał na pierzę porzucane po pokoju.
- Widać co
się tu działo i co mogło dziać się dalej – łobuzersko uśmiechnął się do nas
Zayn mrugając oczkiem.
- Wojnę na
poduszki mieliśmy – uśmiechnęłam się do nich wstając w końcu z wyra.
- Aaa tak to
teraz się nazywa – zaśmiali się i przybili sobie piątkę, ale zaraz uciekli
kiedy resztki poduszki poleciała w ich stronę.
- Co za typki
– Lou przewrócił oczami i opadł na wyrko. Złapałam go za rękę i wytargałam
chłopaka by w końcu już wstał, z małymi protestami udało mi się w końcu go
wyciągnąć. Zeszliśmy na dół kiedy reszta nas zobaczyła w wejściu do kuchni
dziwnie się do nas uśmiechali. Ami i Liam właśnie skończyli smażyć naleśniki
usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. Kiedy już wszyscy byli syci chłopaki
stwierdzili że muszą już iść do domu no i przebrać się bo byli dalej w swoich
strojach xD chciałam ich odwieźć ale uparli się że pojadą autobusem,
wymieniłam się nr z Louisem i pożegnałyśmy się z chłopakami.
- Jejku oni
są jak dzieci hehe – zaczeła kuzynka kiedy siedziałyśmy w salonie oglądając TV
– nie mogłam z nich jak zaprowadziłam ich do sypialni jak kłócili się kto śpi
na łóżku a kto na podłodze.
- I kto
wygrał ?
- Najpierw
Louis skakał jak wariat na łóżku krzycząc że jest pierwszy przepychali się z
Liamem i Harrym a później postanowił wyjść – spojrzała na mnie wymownie.
- Co ?
wydurnialiśmy się – pokazałam jej język
- Tak tak bo
ci uwierzę – droczyła się ze mną kuzynka.
- A ty i Liam
? coś miedzy wami jest ? – zmieniłam temat
- Jest słodki
miły romantyczny – zaczeła się rozpływać wtedy weszli do domu rodzice.
- Ładnie po balowaliście
– przywitałyśmy ich śmiejąc się pod nosem.
- Oj raz nie
zawsze ;) – zaśmiał się wujek
- A jak wam
imprezka się udała ? – zapytała ciocia
Zaczęłyśmy
opowiadać im wszystko od początku do końca, i zrobiłyśmy w tym czasie kolacje
dla nas. Z tego wszystkiego zapomniałam jechać na cmentarz zapalić znicze
rodzicom. Kiedy się wyszykowałam razem z kuzynką i wujkiem i ciocią ruszyliśmy na
cmentarz, zapaliłyśmy znicze trochę pograbiliśmy i po modlitwie wróciliśmy do
domu.
Nastał nowy dzień pomagałyśmy z Ami w pracy cioci, wujek zajmował się papierkową robotą. Trochę klientów się przemknęło kupowali ciasta torciki, w przerwie zadzwonił mój tel.
- Cześć Louis co tam ? wyspany po wczoraj
- Tak spokojnie jak nowo narodzony... Co robisz Lusi ?
- Ja akurat jestem w pracy a co ?
- A mogła byś się urwać razem z Amelią to podjadę po was - nadawał przez tel
- Zapytam cioci czy mogła bym wyjść wcześniej - odp i zagadałam do niej zgodziła się bez problemu
- OK Lou możemy się wyrwać to gdzie się widzimy ?
- Podjadę po was pod dom narka za parę minut.
- Ok to czekamy pa. Rozłączyłam się.
Ami zbieraj się Lou za parę minut będzie chce nas gdzieś zabrać. Wyszłyśmy z pracy kierując się do domu zapaliłam po drodze fajkę (wiem głupi nałóg xD ) Kiedy się zbliżałyśmy do domu w oddali widziałyśmy już naszych chłopaków stojących przy aucie i machających do nas wesoło.
Louis and Lusi
---------------------------------------------------------------
No w końcu 4 rozdział =D jupi hehe.

