niedziela, 26 października 2014

Rozdział III



Całe to nasze przywitanie przerwał kelner, który właśnie skończył szykować drinki. Lou pomógł mi i ruszyliśmy do reszty.
- A wtedy on… Lusi !! się znalazła !!! myśleliśmy że ktoś cie porwał o i przyprowadziłaś naszego spóźnialskiego – nadawał Zayn jego wzrok zatrzymał się na Louisie – widzę że się już poznaliście – brunet uśmiechnął się i poruszał brwiami.
- To wy się znacie ? – Lou i Ja zapytaliśmy równo i spojrzeliśmy na siebie.
- Tak poznaliśmy Lusi i jej eee… kuzynkę, której aktualnie nie ma poszła gdzieś z Liamem – odezwał się Niall a Zayn i Harry się uśmiechnęli. Usiedliśmy na swoich miejscach wznosząc toast.
- To bym się nie spodziewał że zdążyłaś poznać moich kumpli z zespołu – zagadał Loui
- Zespołu ? – zaciekawiło mnie to.
- Tak poznaliśmy się w X Factorze – zaczął Harry – występowaliśmy osobno nie udało się, ale  Simon Cowell postanowił złączyć nas w zespół, który ma nazwę One Direction – skończył. Chłopaki też dodali swoje a ja słuchałam ich wypowiedzi.
- No wiesz co nie słyszałaś nas w radiu ? nasz HIT ! WMYB ?! – Loui zrobił smutną minkę.
- Szczerze ? to nie xD w innym klimacie muzycznym gustuje… - przerwałam i popatrzyłam na chłopaków mieli miny jak kot ze Shreka. – No dobra posłucham waszej piosenki :D  - od razu na ich mordkach pojawiły się uśmiechy. Zayn zaśpiewał refren ich piosenki zalotnie puszczając oczko, Lou to zobaczył i przykleił się do mnie jak glonojad do szyby.
- Ona jest moja ! – udał oburzonego i pokazał język do kolegi, na co i tak zareagowaliśmy śmiechem.
- Ręce do góry !!!! – krzyknął ktoś koło stolika. Ze strachem w oczach spojrzeliśmy kto to…
- Ami ! Liam !!!  bo was zatłukę – krzyknęłam – po za tym gdzie byliście ? – odp z ulgą że to tylko oni nasza cowpara xD
- Li zabrał mnie na spacer ale zrobiło się chłodno i przyszliśmy do was – kuzynka lekko się chwiała a Liam ją przytrzymał.
- Co z tobą nie tak stary ? dziewczyny nie umiesz rozgrzewać ? i woli wrócić do baru hehe – zażartował Harry. Liam w żartach  pacną loczka w tył głowy.
Bawiliśmy się jeszcze trochę a coś koło 3 godziny nad ranem wracaliśmy do domu. Chłopaki uparli się że nas odprowadzą bo droga do naszego domu prowadziła przez ciemna uliczkę.
- Auć uważaj jak leziesz – Niall zaświecił komórką na przepychającego się w ciemności Zayna.
- Jestem Batman widzę w ciemnościach – zaraz było słychać huk i Zayn upadł.
- Hahahaha czy przed chwila coś mówiłeś ? – zaśmiał się Lou do obolałego kolegi.
- Bardzo śmieszne – usłyszeliśmy pojękiwanie chłopaka który ruszył dalej.
Kiedy doszliśmy do domu, chłopaki stwierdzili że są tak wykończeni by wracać do siebie i czy mogą przenocować. Na szczęście miałyśmy wolny gościnny pokój, ale z jednym wyrkiem.
- Mieszkacie same ? - zapytał Niall.
- Nie z rodzicami ale oni wrócą na pewno cos pod następny wieczór– odezwała się Amelia siedząc na kanapie z resztą.
Ja ruszyłam w stronę łazienki a Amelia zaprowadziła bandę wariatów do pokoju gdzie się prześpią. W samym ręczniku stałam przed lustrem czesząc włosy i dokładniej zmywając makijaż, kiedy upewniłam się że nie ma żadnego z chłopaków na korytarzu tylko słyszałam śmiechy szybkim krokiem wleciałam do swojego pokoju, już zamykałam drzwi kiedy zapaliła się moja nocna lampka, zastygłam bez ruchu ale po woli się odwróciłam.
- Boję się spać z tymi świrami – odezwał się uśmiechnięty Louis, i zmierzył mnie z góry do dołu bo prawie mi spadł ręcznik kiedy podskoczyłam.
- Skąd wiedziałeś że to mój pokój ? Nie patrz tak na mnie bo się peszę – poczułam rumieńce na twarzy.
- W Dzieciństwie ci to nie przeszkadzało, ja i ty nadzy nad morzem – chłopak ułożył się wygodnie na wyrku uśmiechając się zadziornie.
- Byliśmy dziećmi teraz jest inaczej – dalej się czerwieniłam – zamknij oczka bo muszę pidżamę założyć. Lou zakrył oczy ale spoglądał przez palce oberwał, w jego stronę poleciała jedna z moich maskotek. W końcu za drzwiami szafy się przebrałam kiedy się odwróciłam w stronę łózka o mało zawału nie dostałam Lou stał tuż za mną.
- Ty wariacie nie strasz mnie :P – zaniemówiłam bo dziwnie na mnie patrzył. Zbliżał się coraz bliżej ja nie miałam drogi ucieczki, nasze twarze prawie się stykały kiedy…
- WOJNA NA PODUSZKI !!! – krzyknął nagle uderzył mnie poduszką i uciekł bo wiedział co się stanie.
- Już ja ci pokaże wojnę !! Tomlinson !!! i poszły poduchy w ruch przypomniały nam się nasze wygłupy.
--------------------------------------------------------
Heh jakoś mało co w tym weny ale jest :D xD


2 komentarze:

  1. Haha dobre xd myślałam że bd no wiesz :D scena +18 ^^ ale cóż xd genialny jak zawsze czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  2. He he ;) ale beda sie kusic na wzajem.

    OdpowiedzUsuń