12
lat później.
- Lusi wtawaaaaaaj !!! - Krzyczała nad moim uchem Amelia.
- Jeszcze 5 min - zakryłam głowę poduszką.
Poczułam
że zrobiło mi się chłodniej Amelia ściągnęła ze mnie kołdrę.
- Dalej leniuchu bo mi się nudzi - nadawała kuzynka.
- Która godzina ? - z pod poduszki spojrzałam na nią.
- 11:37 - odp opierając się o drzwi.
- To jeszcze młoda godzina. - chciałam chwycić kołdrę z ziemi i się przykryć kuzynka była szybsza i zwinęła mi ją z pod nosa.
- Wiesz co dziś za dzień ? Halloween wybierzemy się na imprezkę dziś wieczorem a teraz chodź ogarnij się i idziemy na miasto.
- To już dziś całkiem zapomniałam - wstałam leniwie z wyra przeciągając się.
Z
szafy wyciąg łam czarno biały sweterek i czarne legginsy. Kiedy zamykałam szafę
spojrzałam na moje biurko gdzie stały ramki ze zdjęciami ja z moimi rodzicami a
na drugiej z moim przyjacielem z dzieciństwa Louisem, od wypadku i po
zamieszkaniu u cioci i wuja nie mieliśmy żadnego kontaktu a na nadgarstku cały
czas miałam bransoletkę od niego uśmiechnęłam się sama do siebie zakręciły mi się łzy w oczach. Popatrzyłam
jeszcze chwilę na oba zdjęcia i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam
się zrobiłam mocny makijaż moje niebieskie oczy fajnie komponowały się z czarną
kreską, kruczo czarne włosy związałam w kucyk. Gotowa już ruszyłam do kuchni
gdzie Ami obżerała się tostami.
- O wampirek już gotowy - zażartowała kuzynka miała inny styl ubioru bardziej spokojniejszy a ja lubiłam czerń ;) i czarno białe paski (Tim Burton uwielbiam jego filmy)
- Dokładnie - oparłam się wygodnie na krześle i położyłam nogi na stół. - To gdzie idziemy na imprezkę ?
- Myślę że do Ruby Blue tam jest fajnie :)
Po
śniadaniu poszłyśmy do mojego auta i ruszyłyśmy na miasto. Łaziłyśmy po
sklepach przy czym się wydurniałyśmy ludzie dziwnie się na nas patrzyli xD. Ja
kupiłam sobie strój Alice Madness Returns (jak na zdjęciu w bohaterach) moja
ulubiona gra na PS3 mroczniejsza wersja bajkowej Alicji. Ami kupiła sobie struj
cowboy ki ala Jessy z Toy Story. Zrobiłyśmy jeszcze zakupy z listy od cioci i
poszłyśmy coś zjeść.
- Ty Ami patrz ! - palcem pokazałam na sklepik z gazetami a tam wielki napis totolotka 25 milionów .
- Co chcesz zagrać ? Jejciu jak fajnie było by mieć tyle kasy - rozmarzyła się Ami
- No byśmy mogły zamieszkać w centrum Londynu ;) - zaczęłam
- I pomogły byśmy w kupieniu wymarzonej piekarni rodzicom.
Wymyślałyśmy
jeszcze co byśmy mogły zrobić, Ciocia i
Wuja prowadzili piekarnie nieraz wujkowi się oberwało że chciał specjalnie
kredyt brać na kupno innej piekarni z lepszym sprzętem, ciocia ciągle mu mówiła
ze to co mają im wystarczy mieli dobre produkty wiec i klientów pełno a my im
pomagałyśmy. Kiedy skończyłyśmy poszłyśmy do kiosku ja kupiłam 3 kupony 2
chybił trafił a 1 skreśliłam Ami wszystkie na chybił trafił. Poszłyśmy do domu
i z niecierpliwością czekałyśmy kiedy będzie losowanie a do wtorku było trochę
czasu.
Parę
godzin później…
Ubrana
w strój Alice zeszłam do kuchni zapręzętowałam się cioci która z początku się
wystraszyła bo miałam poplamione krwią biały fartuszek i trochę specjalnie
pokrwawione ręce. Ona miała kapelusz wiedzmy jakiś śmieszny długi nos i obcisłą
sukienkę, patrzyłyśmy na siebie i się śmiałyśmy zaraz po mnie do kuchni
wparował Draculla wujek od razu podleciał do cioci potkną się o swoją pelerynę
dom wariatów xD. Brakowało Ami ale nie za długo bo z góry było słychać jej
krzyk.
- IIIHHHHAAAAAAAAAAAAAA !!! - zjechała po poręczy i stanęła obok mnie - Jestem gotowa na imprezę ! Co się tu stało ? - popatrzyła zdziwiona na podnoszącego się jej tatę z podłogi a ja z ciocią mu pomagałyśmy.
- Powalił mnie wygląd mojej Rose - i znów wybuchliśmy śmiechem.
Ostatnie
poprawki przed wyjściem Ami poprawiła swój czerwony kapelusz przetarła spodnie,
a ja znudzona spojrzałam na zegarek i ją poganiałam. Po paru minutach
dojechałyśmy na miejsce sporo ludzi nawet było ale udało nam się znaleźdź fajne
miejsce styłu Sali to był jeden duży box gdzie zmieściło by się koło 10 osób.
- Mam nadzieję że nikt nie przyjdzie z większą grupą i nie wygonią nas - kuzynka rozgladała się po Sali i popijała drinka.
- Nie ruszymy się z stąd - w żartach rozłożyłam się cała na wygodnej kanapie.
Siedziałyśmy
jeszcze patrząc na różne stwory które kręciły się koło nas na parkiecie nie
było zbyt wiele osób wszyscy jeszcze też siedzieli śmiali się i popijali
alkohol. Kuzynka szturchła mnie w bok i gestem pokazała na bar gdzie siedziało
4 chłopaków, 1 był przebrany za Batmana 2 za spider mana 3 hmm Chudy z Toy Story a 4 za zorro oni patrzyli w
naszym kierunku. Gdy to postrzegłam odwróciłam się do Ami,i uniosłam cwaniacko
brwi do niej.
- Widzę parę dla ciebie - zaśmiałam się patrząc na zaczerwienioną Ami
- Zbieg okoliczności - pokazała mi język w żartach - o kurde idą do nas - lekko spanikowała
- Cześć dziewczyny ! Czy możemy się dosiąść ? - zapytał miłym głosem Zorro
- Pewnie zapraszamy i tak same tu jesteśmy - uśmiechnęłam się do niego i reszty Ami siedziała cicho na razie więcej wypije będzie gadatliwa xD
Chłopaki
się rozsiedli wydurniając się że mało tu
miejsca, kiedy w końcu się wygodnie rozłożyli na kanapie odezwał się Batman.
- Jestem Zayn ! Obok mnie ten pająk to Niall ściągaj tą maskę bo się udusisz -zaśmiał się Zayn- ten tam tajemniczy Zorro to Harry u chłopaka pojawił się uśmiech z dołeczkami, no i został nam nasz Cowboy Liam.
- Miło was poznać ja jestem Lusi a to moja kuzynka Ami - popatrzyłam na nią a ta sącząc przez słomkę swojego drinka wpatrywała się w Liama szturchnęłam ją w bok prawie się ukstusiła.
- Oj sorki zamyśliłam się - odp czerwieniąc się chłopaki śmiali się pod nosem.
- A wy tu sami ? Czy czekacie na kogoś ? - zagadałam
- Sami wystarczy nam nasze towarzystwo - zaśmiał się Zayn i w żartach przytulił się do Nialla.
- Czekamy na jednego jeszcze kumpla - odp z przyklejonym do siebie batmanem pajączek.
- A wy się nie boicie tak same wśród tych monstrum - zagadał Harry
- Teraz już nie bo mamy koło siebie super bohaterów - zaśmiała się Ami
Rozmawialiśmy
jeszcze trochę, kiedy Zayn wygonił nas wszystkich na parkiet bo już mu nogi do
tańca rwały po kilu piosenkach i szaleństw poszłam do baru zamówić drinka 6
szarlottek (żubrówka z sokiem jabłkowym) Powiedziałam barmanowi że za chwilę po
nie przyjdę bo nie zabiorę się z 6 szklankami chciałam zawołać kogoś z grupy by
mi pomógł, po chwili poczułam uderzenie i zachwiałam się upadłam.
- Auć mój tyłek !- próbowałam wstać i zachować się jak by nic się nie stało, nieznajomy podał mi rękę i mi pomógł. Kiedy się podniosłam przyjrzałam się jemu i par skłam śmiechem był przebrany za Piotrusia Pana. Chłopak lekko się zmieszał spojrzał na swój struj i na mnie.
- Ja ci tu pomagam wstać a ty się ze minę nabijasz ? - wysuną dolna wargę robiąc smutną minkę co mnie bardziej rozbawiło .
- Super masz strój lubię Piotrusia Pana ;) - zagadałam
- Ja też wybierzesz się ze mną do Nibylandii ? - oparł ręce o swoje biodra i zaczął się rozglądać - gdzie ten cholerny Dzwoneczek bez pyłu nie polecimy - tupnął noga i skrzyżował ręce na klatce piersiowej - rozbawiła mnie jego poza a na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Louis jestem - ukłonił się w moja stronę chwycił za moją dłoń by ją pocałować jak dżentelmen. Ale znieruchomiał patrzył się na mój nadgarstek przyglądał się bransoletce, chwilę później wyprostował się jak oparzony patrzył na mnie jak by zobaczył ducha.
- Hej hello ?! - pomachałam mu przed oczami nie wiem ale poczułam się skrępowana.
- LUSI !? - krzyknął tak że połowa wiary przy barze na nas popatrzyła jak na idiotów.
- Skąd znasz moje… -o matko już do mnie dotarło to mój Lou z dzieciństwa aż z wrażenia zatkałam sobie usta, a do oczu napłynęły łzy.
- Lusi !Tyle lat ! Myślałem że nie żyjesz słyszałem o wypadku…. O kurde Lusi PRZYTULASEK !!!
Chwycił
mnie w objęcia i ściskał nie mogliśmy nacieszyć się sobą znów byliśmy razem po
12 latach =D
---------------------------------------------------------------------------------------
C.D.N Siema skończyłam 2 część heh za za parę minut muszę szykować się do pracy eh :( ale postaram się jak najszybciej pisać 3 rozdział ;) Podoba się wam jak tak piszcie wasze opinie ;)
Ah znowu slodziasny przytulasek :3 czekam na nexta :D
OdpowiedzUsuń