Dobrze się bawiliśmy oglądając zdjęcia i filmy, kiedy nadszedł koniec Niallowi zachciało się bawić w chowanego przystaliśmy do tej propozycji z chęcią, by trochę się rozruszać a było coś koło 1 w nocy xD no i chłodno się robiło. Stwierdziliśmy że Niall ma zaczynać bo to jego propozycja, chwile protestował bo nie znał domu ale w końcu zaczął odliczanie, a ja pokazałam każdemu gdzie jest dobre miejsce na kryjówkę, tak by blondasek mógł nas znaleźć. Zayn schował się pod stołem w kuchni też mi oryginalne miejsce he he bo stwierdził że najlepsze jest, Harry schował się w łazience, Liam i Ami w schowku hmm ciekawe miejsce. A ja po schodach skierowałam się do mojego starego pokoju, zdziwiło mnie że z niego wydobywa się jakieś światło, które wydobywało się z pod szpary. Wystraszona że to może być jakiś pożar natychmiast weszłam do pokoju i mnie zamurowało. Na środku leżał posłany materac a po bokach na jakiś stołkach stały zapalone świece. Stałam w lekkim osłupieniu rozglądając się po pokoju, usłyszałam że drzwi się zamykają.
Nie zdążyłam się odwrucić a poczułam że ktoś się do mnie przytula od tyłu.
- I jak ci się podoba Lusi - wyszeptał mi do ucha, a po mnie przebiegł miły dreszczyk i do tego zapach męskiego perfumu. Udało mi się odrwucić do przytulonego mnie chłopaka.
- Louis wariacie myślałam że tu się pali, co ty tu kombinujesz ? - zapytałam z lekko mrużąc oczy.
- Chciałem by było romantycznie - na jego twarzy pojawił się jego piękny rozwalający uśmiech.
Nawet nie wiem kiedy zaczął mnie całować zaczynając od czoła, nosa, policzków, brody a na końcu ust, przy których został trochę dłużej. Rozbawiło mnie to i też zaczęłam odwzajemniać pocałunek, który był namiętny i stawał się coraz gorętszy. Chłopak podniósł mnie do góry i obielam go nogami w pasie.
Zaczął kierować się w stronę materaca, posadził mnie na nim i on był zaraz nade mną dalej całując. Następnie z chodził niżej i niżej, szyja i dekolt. Kiedy zaczęła przeszkadzać mu moja bluzka, uniósł mnie do góry i ściągną ją ze mnie bluzka poleciała w głąb pokoju i kontynuował pocałunki z chodząc co raz niżej.
Gdy dotarł do linii moich spodni i chciał je rozpiąć, postanowiłam to ja przejąć inicjatywę.
Okręciłam go tak, że teraz ja górowałam.
Szybko ściągnęłam z niego koszulkę i zaczęłam przejeżdżać paznokciami
po jego torsie, zostawiając gdzie nie gdzie czerwone ślady. Rozpięłam mu
rozporek i guziczek, po czym ściągnęłam z jego nóg spodnie, które
obecnie leżą gdzieś na podłodze w bliżej nie określonym miejscu.Spojrzałam na jego nabrzmiałe bokserki i zalotnie na jego twarz przygryzając lekko wagę.
Chwyciłam zębami ich gumkę i zjechałam
na dół. Po czym owe bokserki chwyciłam w rękę i wyrzuciłam za siebie.
Jego kolega już stał, więc to tylko ułatwiło mi pracę. Delikatnie ale z pewnością chwyciłam jego penisa w ręce i zaczęłam lizać jego główkę. Louis'owi to zdecydowanie się podobało odchylił głowę w tył i cicho jęknął uśmiechnęłam się sama do siebie. Chwycił jedną ręką za moje włosy i
zaczął dyktować tempo. Na początku szybkie a potem wolne. Przy wolnym
wiedziałam, że on już powoli odchodzi więc wyjęłam członka z buzi i za
nim zdążyłam spokojnie nabrać powietrza już znajdowałam się pod Lou. Ten szybko pozbył się moich spodni i
powędrował do górnych partii ciała. Czułam jak jego ręce chcą dostać się
na plecy więc wygięłam się delikatnie a ten szybko pozbył się mojego
stanika. Całował i pieścił moje jędrne piersi tak jak by były one z
porcelany, bardzo dokładnie i powoli. Znów się zniżył, ściągając przy
tym moje majtki. Rozchylił mi nogi i językiem przejechał wzdłuż moich
ud. Zatrzymał się przy mojej kobiecości i jednym zgrabnym ruchem języka
wylizał ją. Było mi tak dobrze, że nawet nie spostrzegłam się kiedy we
mnie wszedł. Wygięłam się pod wpływem czucia jego
członka w sobie. Zaczął dość powoli ale to nie trwało dość długo.
Wchodził i wychodził ze mnie bardzo szybko i nawet nie zauważyłam kiedy
oboje zaczęliśmy bardzo głośno jęczeć i dyszeć.
- Louis! - Jęknęłam dość głośno.
- Już chwila.....Już! - Krzyknął chyba z całej siły i pchnął jeszcze
ostatni i ze mnie wyszedł. Wszystko w tym momencie się mieszało. Nasze
oddechy, nasze jęki jeszcze pozostałe po rozkoszy, nasze soki i nasze
ciała które stykały się w wielu miejscach. Louis okrył nas kołdrą i
zaczęliśmy się uspokajać. Po chwili odpoczynku, przytuliłam się do jego
klatki. Nie mieliśmy sił na rozmowę poczułam jak chłopak pocałował mnie w głowę i obioł ramieniem po czym zasneliśmy.
------------------------------------------------------------------------
No to +18 jest hehe miłego czytania zboczki :D
My Story Lusi and Louis
poniedziałek, 10 listopada 2014
czwartek, 6 listopada 2014
Rozdział V
Louis i Liam podlecieli do nas, i wzięli na ręce okręcając
się jak wariaci.
- Liam jestem po obiedzie puszczaj mnie – śmiała się Ami –
Tylko za buziaka ;] – odp chłopak zatrzymując się ale trzymając dziewczynę w górze.
Kuzynka go pocałowała i znalazła się na ziemi.
- Też dostanę buziaka – zapytał Lou patrząc na mnie zadziornie
– hmm niech pomyślę – drażniłam się z nim a ten znów zaczął się kręcić – dobra
dobra Louis !!! dostaniesz buziaka – krzyknęłam przez śmiech. Nastawił policzek
a kiedy chciałam go pocałować odwrócił głowę i pocałowaliśmy się w usta.
- To gdzie nas zabieracie ? – spytała kuzynka
- To niespodzianka tylko Lusi musi mieć zamknięte oczy – Lou
popatrzył na mnie
- Dlaczego ? – zapytałam ze zdziwieniem
- Bo nie będzie niespodzianki – dodał Liam z uśmiechem.
Popatrzyłam na kuzynkę, ta tylko uśmiechała się.
- Ty cos wiesz policzymy się – pogroziłam jej w żartach a
chłopaki popędzili nas do samochodu, oczywiście miałam chustę na oczach nie
widziałam drogi, nawet przez to przysnęłam. Obudziło mnie otwieranie drzwi. Lou
pomógł mi wyjść i w końcu po moich ma rudzeniach mogłam ściągnąć chustę.
Zatkało mnie kiedy zobaczyłam moją stara miejscowość i mój stary dom przy
którym bawiła się gromadka dzieci, raczej w nim nie mieszkały bo dom był
totalna ruiną. Patrzyłam z osłupieniem na niego łzy kręciły mi się w kącikach
oczu, ale byłam szczęśliwa że mogę znów go zobaczyć.
- Jejku ten dom wygląda jak z horroru nikt tu po nas nie
mieszkał ? weszłam po drewnianych schodach na ganek rozglądając się. Dzieciaki się
nam przypatrywały.
- Tu straszy dlatego nikt nie chciał tego domu – odp jakaś
dziewczynka – Pani tu mieszkała ? –dalej nadawała.
- Tak mieszkałam tu parę lat temu czemu straszy ?
- Wyobraźnia dzieciaków, Marcelina i jej znajomi bawili się
w pogromców duchów – odezwał się Louis znał ich bo mieszkali niedaleko. A ja
uśmiechnęłam się do nich.
- Dobra w nim czeka niespodzianka ale teraz Lusi idziemy do
mnie zapraszam na obiad mama się ucieszy znów cie widząc – Chłopak złapał mnie
za rękę i zwrócił się do naszej parki – a wy wiecie co i jak ogarnąć i widzimy
się o 20 tu ;)
- Nie ma problemu, Ami chodź pomożesz mi – Li obią ją w
pasie i ruszyli w innym kierunku machając nam.
My w tym czasie poszliśmy na drugą stronę i po paru krokach
byliśmy przy drzwiach domu Lou.
- Denerwuję się dawno nie widziałam twojej mamy, taty i
sióstr.
- Ucieszą się ale będą mieć niespodziankę jak ciebie zobaczą
szczególnie mama. – Odp i z uśmiechem otworzył drzwi – MAMO !!! już jestem
sorry jesteśmy – uśmiechnął się pod nosem. – No chodź - Wziął pociągnął mnie za
rękę bo widział ze stoję jak wryta w przed pokoju. – Mamo Tato no i wy moje
drogie potworki - zwrócił się do sióstr 2 starsze się lekko nastroszyły ale
zaraz się uśmiechnęły a bliźniaczki bawiły się zabawkami. – Poznajcie moją
dziewczynę Lusi – przyciągnął mnie do siebie i obią ramieniem. Cześć odezwały
się jego siostry.
- Lusi ? To ta nasza mała Lusi ? o matko – zaczęła jego
mama.
- No już nie taka mała – skomentował Lou i zmierzył mnie
wzrokiem i ode mnie dostał w ramię.
- Strasznie do Margaret jesteś podobna chodź no tu niech cię
wyściskam – podeszła do mnie i przytuliła nic się kobitka nie zmieniła J
- Miło nam znów cię widzieć – podszedł tata chłopaka i też
się przywitał.
- Też się cieszę że mogę znów was zobaczyć tęskniłam tak jak
za rodzicami… – trochę posmutniałam.
- Strasznie nam też ich brakuję ale pamiętaj chociaż masz inną
rodzinę, to na nas też możesz polegać – dalej mówiła Mama Louisa.
- Dziękuję – uśmiechnęłam się delikatnie.
- Dobra dzieciaki zapraszam do stołu tak pachnie a szkoda by
się zmarnowało – odezwał się tata Lou.
Zasiedliśmy do stołu rozmawiając i wspominając było miło,
wesoło i trochę smutno, a czas leciał kiedy Tel Louisa się odezwał.
- Słucham cie ? – odebrał Tel- Co ? o kurde sorry już
idziemy he He…. no zasiedzieliśmy się…. Dobra narka. – rozłączył się – Liam i
Ami już są w domu obok. – odezwał się do mnie chłopak.
Wstaliśmy od stołu, pożegnaliśmy się. Mama Louisa jeszcze
dała mu parę koców bo obok w domu na pewno będzie chłodno. Będąc już koło drzwi
mojego starego domu Lou gestem reki
pokazał ze mam wejść pierwsza. Były otwarte bo w środku już na nas nasza parka
czekała. O dziwo jakieś meble zostały ale w takim już rozsypującym się stanie,
nie obyło się też bez sporej warstwy kurzu. Weszliśmy do salonu gdzie było
trochę lepiej ogarnięte pewnie przez to że tu spędzimy czas.
-No w końcu jesteście – odezwał się Liam szperający przy
jakimś sprzęcie.
- Troszkę się zagadaliśmy – odpowiedziałam – Gdzie Ami ?
- Na górze zaraz zejdzie – chłopak podszedł do nas a i zaraz
pojawiła się kuzynka.
- A co ty tam robiłaś ? – zapytałam podejrzliwie
- Nic tylko poszłam pozwiedzać – uśmiechnęła się od ucha do
ucha – jakoś mi się wierzyć nie chciało.
- Chłopaki też maja opóźnienie ? – Lou spojrzał na zegarek.
- Troszkę zimno zaczniemy bez nich – oznajmiła Ami – mamy tu
termos z ciepła herbatą.
- Co będziemy oglądać ? – zapytałam patrząc z ciekawością na
sprzęt
- Raz na strychu znalazłem stare nasze zdjęcia i filmy ;] –
z uśmiechem powiedział Lou i mnie Obią ramieniem.
- Co ty ? serio super :D i to na tym obejrzymy ? – pokazałam
na projektor
- Tak dałem to do obróbki by to połączyć – pocałował mnie w
czoło
- No to zaczynamy – odp uradowana.
Kiedy szykowaliśmy się do oglądania na górze słyszeliśmy
dziwny hałas.
- Co to było ? – wystraszyła się Ami
- Pewnie przeciąg otwierałaś jakieś okna na górze – zapytał Liam
- Nie nic nie otwierałam – odp i znów jakieś szmery było
słychać
- Chodź Liam idziemy zobaczyć co się dzieje – Louis wstał i
razem z Liamem skierowali się na górę.
Ja z kuzynką szłyśmy tuż za nimi, po cichutku wchodziliśmy
po skrzypiących schodach. Kiedy znów było słychać dziwne odgłosy ktoś był
jednym, z pokoi ale kto by tu miał co szukać ?
- Może to jakiś bezdomny który zrobił sobie tu gniazdko –
odezwałam się do reszty.
Louis i Liam mieli ze sobą belki które leżały na podłodze w razie
gdyby to był jakiś agresywny gość. Nie chcący potrąciłam ze stolika wazon który
się stuk na drobiazgi, stałam jak wryta reszta na mnie spojrzała z lekkim
strachem, bo ten ktoś mógł nagle wyjść ale w pokoju też zrobiło się cicho chyba
usłyszał to. Lou kiwną porozumiewawczo do Liama i na 3 otworzyli drzwi.
Wlecieli do środka i zaraz usłyszałyśmy śmiechy z pokoju, zdziwione spojrzałyśmy
po sobie i zajrzałyśmy do pokoju. Naszym oczom ukazała się 3 naszych
spóźnialskich leżących jeden na drugim i przepychali się by jakoś wstać.
- Głąby nie wiecie że są drzwi ? – zaśmiałam się widząc tą sytuację.
- To pomysł Zayna – mrukną Niall i wstał pierwszy
- A kto spierdzielał przed psem i nas poganiał – chłopak pokazał
mu język
- Poszarpał mnie za nogawkę moich spodni – skarżył się Harry
- To nie trzeba było go drażnić – Zayn pomógł Harremu wstać
- Napędziliście nam strachu chłopaki, myśleliśmy że to jakiś
bezdomny – odp Lou z uśmiechem.
- Dobra jesteśmy w komplecie idziemy oglądać – odezwała się
Ami.
Chłopaki jeszcze nabijali się ze swoich kumpli, którzy się garneli
i poszliśmy do salonu. Zayn kazał chwilę poczekać wyleciał chwilę na zewnątrz i
kiedy wrócił pomachał torbami, zabrzęczały butelki z alkoholem i napojami stwierdził
że trochę się rozerwiemy. W końcu zaczęliśmy oglądać, nie odbyło się od komentarzy
chłopaków kiedy widzieli naszą wspólną fotkę z Lou, a w szczególności jak był
film z nad morza ja i Lou mieliśmy po 3 lata i bawiliśmy się nago na plaży.
- No Lusi ładne ciałko – skomentował Harry z zadziornym
uśmiechem
- Ty pedofilu ładnie napalać się na małą Lusi – zaśmiał się
Lou i spiorunował go spojrzeniem.
Chłopaki się zaczęli śmiać a Harry lekko się skrępował. Oglądaliśmy
dalej było zarąbiście a alkohol robił swoje ;).
---------------------------------------------------------------------------------------
No i V rozdział ;) spokojnie doczekacie się +18 zboczki ;)
czwartek, 30 października 2014
Rozdział IV
Kiedy się
przebudziłam i zobaczyłam na zegarku że już zbliża się 13 chciałam wstać, ale
uniemożliwił mi to ciężar który na mnie leżał. Lou był tak szczelnie do mnie
przyklejony obejmował mnie ręką i nogą, chciałam się jakoś uwolnić by go nie
obudzić ale poczułam coś na moich pośladkach.
- Louis
zboczku jeden ! – odsówając się lekko krzyk łam do chłopaka bo trochę mnie to
skrępowało.
- Co ? co się
dzieje ? – podskoczył jak oparzony a ja odwróciłam się w jego stronę.
- Byś trochę
opanował swojego przyjaciela – chłopak popatrzył na mnie po czym skapnął się o
co chodzi i zalotnie poruszał brwiami.
- Dziwisz mu
się przy tak pięknej kobiecie nie może się opanować – poczułam się że się
zaczerwieniłam a on zaczął się śmiać.
Usiadłam na
tapczanie przeciągając się i rozejrzałam się po pokoju, pełno pierza leżało
wszędzie po naszej wojnie xD nawet na naszych włosach znajdowały się piórka. Spojrzeliśmy
na siebie i zaczęliśmy się śmiać. Kiedy chciałam wstać Lou objął mnie w pasie i
pociągnął z powrotem na łóżko.
- Co ty
wyprawiasz ? – zapytałam zdziwiona.
- Zostań
jeszcze reszta na pewno jeszcze śpi – słodko się uśmiechnął.
- To
pójdziemy uszykować śniadanio obiad bo głodna jestem i zjadła bym konia z
kopytami – pomasowałam się po brzuchu.
- Ty mi na
śniadanio obiad wystarczająco wystarczysz – przysunął twarz do mojej z
łobuzerskim uśmiechem aż mnie ciarki przeszły.
- Louis ty
dla mnie jesteś jak brat – skomentowałam
- Mam 4
siostry 5 nie chcę… teraz kiedy znów cię spotkałem nie chce znów cię stracić i
naszą przyjaźń postawić na następny poziom miłość.
Zamurowało
mnie to ale spodobało mi się to co powiedział.
- Czy ty
właśnie pytasz mnie o związek ? – zapytałam nieśmiało.
- Nie inaczej
– znów jego uśmiech mnie rozwalił i te iskierki w oczach.
Tak się
rozkojarzyłam że nawet Nie winem kiedy mnie pocałował, był to taki nieśmiały
namiętny całus odwzajemniłam to i poczułam jak Louis się uśmiecha. Przez moje
ciało przeszły dreszcze przyjemności.
- WSTAWAĆ
ŚPIOCHY !!! śniada…– Do pokoju wleciał Zayn za nim Niall – zaraz będzie –
dokończył blondyn, patrzyli na nasz w osłupieniu a my odskoczyliśmy od siebie
lekko zmieszani.
- Myśleliśmy
że śpicie jeszcze – odezwałam się pierwsza.
- Mama nie
nauczyła was pukać – Lou udał oburzonego.
- My już nie
śpimy od 30 minut Ami i Liam szykują już śniadanie, co wyście tu robili ? –
Niall pokazał na pierzę porzucane po pokoju.
- Widać co
się tu działo i co mogło dziać się dalej – łobuzersko uśmiechnął się do nas
Zayn mrugając oczkiem.
- Wojnę na
poduszki mieliśmy – uśmiechnęłam się do nich wstając w końcu z wyra.
- Aaa tak to
teraz się nazywa – zaśmiali się i przybili sobie piątkę, ale zaraz uciekli
kiedy resztki poduszki poleciała w ich stronę.
- Co za typki
– Lou przewrócił oczami i opadł na wyrko. Złapałam go za rękę i wytargałam
chłopaka by w końcu już wstał, z małymi protestami udało mi się w końcu go
wyciągnąć. Zeszliśmy na dół kiedy reszta nas zobaczyła w wejściu do kuchni
dziwnie się do nas uśmiechali. Ami i Liam właśnie skończyli smażyć naleśniki
usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. Kiedy już wszyscy byli syci chłopaki
stwierdzili że muszą już iść do domu no i przebrać się bo byli dalej w swoich
strojach xD chciałam ich odwieźć ale uparli się że pojadą autobusem,
wymieniłam się nr z Louisem i pożegnałyśmy się z chłopakami.
- Jejku oni
są jak dzieci hehe – zaczeła kuzynka kiedy siedziałyśmy w salonie oglądając TV
– nie mogłam z nich jak zaprowadziłam ich do sypialni jak kłócili się kto śpi
na łóżku a kto na podłodze.
- I kto
wygrał ?
- Najpierw
Louis skakał jak wariat na łóżku krzycząc że jest pierwszy przepychali się z
Liamem i Harrym a później postanowił wyjść – spojrzała na mnie wymownie.
- Co ?
wydurnialiśmy się – pokazałam jej język
- Tak tak bo
ci uwierzę – droczyła się ze mną kuzynka.
- A ty i Liam
? coś miedzy wami jest ? – zmieniłam temat
- Jest słodki
miły romantyczny – zaczeła się rozpływać wtedy weszli do domu rodzice.
- Ładnie po balowaliście
– przywitałyśmy ich śmiejąc się pod nosem.
- Oj raz nie
zawsze ;) – zaśmiał się wujek
- A jak wam
imprezka się udała ? – zapytała ciocia
Zaczęłyśmy
opowiadać im wszystko od początku do końca, i zrobiłyśmy w tym czasie kolacje
dla nas. Z tego wszystkiego zapomniałam jechać na cmentarz zapalić znicze
rodzicom. Kiedy się wyszykowałam razem z kuzynką i wujkiem i ciocią ruszyliśmy na
cmentarz, zapaliłyśmy znicze trochę pograbiliśmy i po modlitwie wróciliśmy do
domu.
Nastał nowy dzień pomagałyśmy z Ami w pracy cioci, wujek zajmował się papierkową robotą. Trochę klientów się przemknęło kupowali ciasta torciki, w przerwie zadzwonił mój tel.
- Cześć Louis co tam ? wyspany po wczoraj
- Tak spokojnie jak nowo narodzony... Co robisz Lusi ?
- Ja akurat jestem w pracy a co ?
- A mogła byś się urwać razem z Amelią to podjadę po was - nadawał przez tel
- Zapytam cioci czy mogła bym wyjść wcześniej - odp i zagadałam do niej zgodziła się bez problemu
- OK Lou możemy się wyrwać to gdzie się widzimy ?
- Podjadę po was pod dom narka za parę minut.
- Ok to czekamy pa. Rozłączyłam się.
Ami zbieraj się Lou za parę minut będzie chce nas gdzieś zabrać. Wyszłyśmy z pracy kierując się do domu zapaliłam po drodze fajkę (wiem głupi nałóg xD ) Kiedy się zbliżałyśmy do domu w oddali widziałyśmy już naszych chłopaków stojących przy aucie i machających do nas wesoło.
Louis and Lusi
---------------------------------------------------------------
No w końcu 4 rozdział =D jupi hehe.
niedziela, 26 października 2014
Rozdział III
Całe to nasze przywitanie przerwał kelner, który właśnie
skończył szykować drinki. Lou pomógł mi i ruszyliśmy do reszty.
- A wtedy on… Lusi !! się znalazła !!! myśleliśmy że ktoś
cie porwał o i przyprowadziłaś naszego spóźnialskiego – nadawał Zayn jego wzrok
zatrzymał się na Louisie – widzę że się już poznaliście – brunet uśmiechnął się
i poruszał brwiami.
- To wy się znacie ? – Lou i Ja zapytaliśmy równo i
spojrzeliśmy na siebie.
- Tak poznaliśmy Lusi i jej eee… kuzynkę, której aktualnie
nie ma poszła gdzieś z Liamem – odezwał się Niall a Zayn i Harry się uśmiechnęli.
Usiedliśmy na swoich miejscach wznosząc toast.
- To bym się nie spodziewał że zdążyłaś poznać moich kumpli
z zespołu – zagadał Loui
- Zespołu ? – zaciekawiło mnie to.
- Tak poznaliśmy się w X Factorze – zaczął Harry –
występowaliśmy osobno nie udało się, ale Simon Cowell
postanowił złączyć nas w zespół, który ma nazwę One Direction – skończył.
Chłopaki też dodali swoje a ja słuchałam ich wypowiedzi.
- No wiesz co nie słyszałaś nas w
radiu ? nasz HIT ! WMYB ?! – Loui zrobił smutną minkę.
- Szczerze ? to nie xD w innym
klimacie muzycznym gustuje… - przerwałam i popatrzyłam na chłopaków mieli miny
jak kot ze Shreka. – No dobra posłucham waszej piosenki :D - od razu na ich mordkach pojawiły się
uśmiechy. Zayn zaśpiewał refren ich piosenki zalotnie puszczając oczko, Lou to
zobaczył i przykleił się do mnie jak glonojad do szyby.
- Ona jest moja ! – udał
oburzonego i pokazał język do kolegi, na co i tak zareagowaliśmy śmiechem.
- Ręce do góry !!!! – krzyknął
ktoś koło stolika. Ze strachem w oczach spojrzeliśmy kto to…
- Ami ! Liam !!! bo was zatłukę – krzyknęłam – po za tym gdzie
byliście ? – odp z ulgą że to tylko oni nasza cowpara xD
- Li zabrał mnie na spacer ale
zrobiło się chłodno i przyszliśmy do was – kuzynka lekko się chwiała a Liam ją
przytrzymał.
- Co z tobą nie tak stary ?
dziewczyny nie umiesz rozgrzewać ? i woli wrócić do baru hehe – zażartował
Harry. Liam w żartach pacną loczka w tył
głowy.
Bawiliśmy się jeszcze trochę a coś
koło 3 godziny nad ranem wracaliśmy do domu. Chłopaki uparli się że nas
odprowadzą bo droga do naszego domu prowadziła przez ciemna uliczkę.
- Auć uważaj jak leziesz – Niall
zaświecił komórką na przepychającego się w ciemności Zayna.
- Jestem Batman widzę w
ciemnościach – zaraz było słychać huk i Zayn upadł.
- Hahahaha czy przed chwila coś
mówiłeś ? – zaśmiał się Lou do obolałego kolegi.
- Bardzo śmieszne – usłyszeliśmy
pojękiwanie chłopaka który ruszył dalej.
Kiedy doszliśmy do domu, chłopaki
stwierdzili że są tak wykończeni by wracać do siebie i czy mogą przenocować. Na
szczęście miałyśmy wolny gościnny pokój, ale z jednym wyrkiem.
- Mieszkacie same ? - zapytał
Niall.
- Nie z rodzicami ale oni wrócą na
pewno cos pod następny wieczór– odezwała się Amelia siedząc na kanapie z
resztą.
Ja ruszyłam w stronę łazienki a
Amelia zaprowadziła bandę wariatów do pokoju gdzie się prześpią. W samym
ręczniku stałam przed lustrem czesząc włosy i dokładniej zmywając makijaż,
kiedy upewniłam się że nie ma żadnego z chłopaków na korytarzu tylko słyszałam śmiechy
szybkim krokiem wleciałam do swojego pokoju, już zamykałam drzwi kiedy zapaliła
się moja nocna lampka, zastygłam bez ruchu ale po woli się odwróciłam.
- Boję się spać z tymi świrami –
odezwał się uśmiechnięty Louis, i zmierzył mnie z góry do dołu bo prawie mi
spadł ręcznik kiedy podskoczyłam.
- Skąd wiedziałeś że to mój pokój
? Nie patrz tak na mnie bo się peszę – poczułam rumieńce na twarzy.
- W Dzieciństwie ci to nie
przeszkadzało, ja i ty nadzy nad morzem – chłopak ułożył się wygodnie na wyrku uśmiechając
się zadziornie.
- Byliśmy dziećmi teraz jest
inaczej – dalej się czerwieniłam – zamknij oczka bo muszę pidżamę założyć. Lou
zakrył oczy ale spoglądał przez palce oberwał, w jego stronę poleciała jedna z
moich maskotek. W końcu za drzwiami szafy się przebrałam kiedy się odwróciłam w
stronę łózka o mało zawału nie dostałam Lou stał tuż za mną.
- Ty wariacie nie strasz mnie :P –
zaniemówiłam bo dziwnie na mnie patrzył. Zbliżał się coraz bliżej ja nie miałam
drogi ucieczki, nasze twarze prawie się stykały kiedy…
- WOJNA NA PODUSZKI !!! – krzyknął
nagle uderzył mnie poduszką i uciekł bo wiedział co się stanie.
- Już ja ci pokaże wojnę !!
Tomlinson !!! i poszły poduchy w ruch przypomniały nam się nasze wygłupy.
--------------------------------------------------------
Heh jakoś mało co w tym weny ale jest :D xD
poniedziałek, 20 października 2014
Rozdział II
12
lat później.
- Lusi wtawaaaaaaj !!! - Krzyczała nad moim uchem Amelia.
- Jeszcze 5 min - zakryłam głowę poduszką.
Poczułam
że zrobiło mi się chłodniej Amelia ściągnęła ze mnie kołdrę.
- Dalej leniuchu bo mi się nudzi - nadawała kuzynka.
- Która godzina ? - z pod poduszki spojrzałam na nią.
- 11:37 - odp opierając się o drzwi.
- To jeszcze młoda godzina. - chciałam chwycić kołdrę z ziemi i się przykryć kuzynka była szybsza i zwinęła mi ją z pod nosa.
- Wiesz co dziś za dzień ? Halloween wybierzemy się na imprezkę dziś wieczorem a teraz chodź ogarnij się i idziemy na miasto.
- To już dziś całkiem zapomniałam - wstałam leniwie z wyra przeciągając się.
Z
szafy wyciąg łam czarno biały sweterek i czarne legginsy. Kiedy zamykałam szafę
spojrzałam na moje biurko gdzie stały ramki ze zdjęciami ja z moimi rodzicami a
na drugiej z moim przyjacielem z dzieciństwa Louisem, od wypadku i po
zamieszkaniu u cioci i wuja nie mieliśmy żadnego kontaktu a na nadgarstku cały
czas miałam bransoletkę od niego uśmiechnęłam się sama do siebie zakręciły mi się łzy w oczach. Popatrzyłam
jeszcze chwilę na oba zdjęcia i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam
się zrobiłam mocny makijaż moje niebieskie oczy fajnie komponowały się z czarną
kreską, kruczo czarne włosy związałam w kucyk. Gotowa już ruszyłam do kuchni
gdzie Ami obżerała się tostami.
- O wampirek już gotowy - zażartowała kuzynka miała inny styl ubioru bardziej spokojniejszy a ja lubiłam czerń ;) i czarno białe paski (Tim Burton uwielbiam jego filmy)
- Dokładnie - oparłam się wygodnie na krześle i położyłam nogi na stół. - To gdzie idziemy na imprezkę ?
- Myślę że do Ruby Blue tam jest fajnie :)
Po
śniadaniu poszłyśmy do mojego auta i ruszyłyśmy na miasto. Łaziłyśmy po
sklepach przy czym się wydurniałyśmy ludzie dziwnie się na nas patrzyli xD. Ja
kupiłam sobie strój Alice Madness Returns (jak na zdjęciu w bohaterach) moja
ulubiona gra na PS3 mroczniejsza wersja bajkowej Alicji. Ami kupiła sobie struj
cowboy ki ala Jessy z Toy Story. Zrobiłyśmy jeszcze zakupy z listy od cioci i
poszłyśmy coś zjeść.
- Ty Ami patrz ! - palcem pokazałam na sklepik z gazetami a tam wielki napis totolotka 25 milionów .
- Co chcesz zagrać ? Jejciu jak fajnie było by mieć tyle kasy - rozmarzyła się Ami
- No byśmy mogły zamieszkać w centrum Londynu ;) - zaczęłam
- I pomogły byśmy w kupieniu wymarzonej piekarni rodzicom.
Wymyślałyśmy
jeszcze co byśmy mogły zrobić, Ciocia i
Wuja prowadzili piekarnie nieraz wujkowi się oberwało że chciał specjalnie
kredyt brać na kupno innej piekarni z lepszym sprzętem, ciocia ciągle mu mówiła
ze to co mają im wystarczy mieli dobre produkty wiec i klientów pełno a my im
pomagałyśmy. Kiedy skończyłyśmy poszłyśmy do kiosku ja kupiłam 3 kupony 2
chybił trafił a 1 skreśliłam Ami wszystkie na chybił trafił. Poszłyśmy do domu
i z niecierpliwością czekałyśmy kiedy będzie losowanie a do wtorku było trochę
czasu.
Parę
godzin później…
Ubrana
w strój Alice zeszłam do kuchni zapręzętowałam się cioci która z początku się
wystraszyła bo miałam poplamione krwią biały fartuszek i trochę specjalnie
pokrwawione ręce. Ona miała kapelusz wiedzmy jakiś śmieszny długi nos i obcisłą
sukienkę, patrzyłyśmy na siebie i się śmiałyśmy zaraz po mnie do kuchni
wparował Draculla wujek od razu podleciał do cioci potkną się o swoją pelerynę
dom wariatów xD. Brakowało Ami ale nie za długo bo z góry było słychać jej
krzyk.
- IIIHHHHAAAAAAAAAAAAAA !!! - zjechała po poręczy i stanęła obok mnie - Jestem gotowa na imprezę ! Co się tu stało ? - popatrzyła zdziwiona na podnoszącego się jej tatę z podłogi a ja z ciocią mu pomagałyśmy.
- Powalił mnie wygląd mojej Rose - i znów wybuchliśmy śmiechem.
Ostatnie
poprawki przed wyjściem Ami poprawiła swój czerwony kapelusz przetarła spodnie,
a ja znudzona spojrzałam na zegarek i ją poganiałam. Po paru minutach
dojechałyśmy na miejsce sporo ludzi nawet było ale udało nam się znaleźdź fajne
miejsce styłu Sali to był jeden duży box gdzie zmieściło by się koło 10 osób.
- Mam nadzieję że nikt nie przyjdzie z większą grupą i nie wygonią nas - kuzynka rozgladała się po Sali i popijała drinka.
- Nie ruszymy się z stąd - w żartach rozłożyłam się cała na wygodnej kanapie.
Siedziałyśmy
jeszcze patrząc na różne stwory które kręciły się koło nas na parkiecie nie
było zbyt wiele osób wszyscy jeszcze też siedzieli śmiali się i popijali
alkohol. Kuzynka szturchła mnie w bok i gestem pokazała na bar gdzie siedziało
4 chłopaków, 1 był przebrany za Batmana 2 za spider mana 3 hmm Chudy z Toy Story a 4 za zorro oni patrzyli w
naszym kierunku. Gdy to postrzegłam odwróciłam się do Ami,i uniosłam cwaniacko
brwi do niej.
- Widzę parę dla ciebie - zaśmiałam się patrząc na zaczerwienioną Ami
- Zbieg okoliczności - pokazała mi język w żartach - o kurde idą do nas - lekko spanikowała
- Cześć dziewczyny ! Czy możemy się dosiąść ? - zapytał miłym głosem Zorro
- Pewnie zapraszamy i tak same tu jesteśmy - uśmiechnęłam się do niego i reszty Ami siedziała cicho na razie więcej wypije będzie gadatliwa xD
Chłopaki
się rozsiedli wydurniając się że mało tu
miejsca, kiedy w końcu się wygodnie rozłożyli na kanapie odezwał się Batman.
- Jestem Zayn ! Obok mnie ten pająk to Niall ściągaj tą maskę bo się udusisz -zaśmiał się Zayn- ten tam tajemniczy Zorro to Harry u chłopaka pojawił się uśmiech z dołeczkami, no i został nam nasz Cowboy Liam.
- Miło was poznać ja jestem Lusi a to moja kuzynka Ami - popatrzyłam na nią a ta sącząc przez słomkę swojego drinka wpatrywała się w Liama szturchnęłam ją w bok prawie się ukstusiła.
- Oj sorki zamyśliłam się - odp czerwieniąc się chłopaki śmiali się pod nosem.
- A wy tu sami ? Czy czekacie na kogoś ? - zagadałam
- Sami wystarczy nam nasze towarzystwo - zaśmiał się Zayn i w żartach przytulił się do Nialla.
- Czekamy na jednego jeszcze kumpla - odp z przyklejonym do siebie batmanem pajączek.
- A wy się nie boicie tak same wśród tych monstrum - zagadał Harry
- Teraz już nie bo mamy koło siebie super bohaterów - zaśmiała się Ami
Rozmawialiśmy
jeszcze trochę, kiedy Zayn wygonił nas wszystkich na parkiet bo już mu nogi do
tańca rwały po kilu piosenkach i szaleństw poszłam do baru zamówić drinka 6
szarlottek (żubrówka z sokiem jabłkowym) Powiedziałam barmanowi że za chwilę po
nie przyjdę bo nie zabiorę się z 6 szklankami chciałam zawołać kogoś z grupy by
mi pomógł, po chwili poczułam uderzenie i zachwiałam się upadłam.
- Auć mój tyłek !- próbowałam wstać i zachować się jak by nic się nie stało, nieznajomy podał mi rękę i mi pomógł. Kiedy się podniosłam przyjrzałam się jemu i par skłam śmiechem był przebrany za Piotrusia Pana. Chłopak lekko się zmieszał spojrzał na swój struj i na mnie.
- Ja ci tu pomagam wstać a ty się ze minę nabijasz ? - wysuną dolna wargę robiąc smutną minkę co mnie bardziej rozbawiło .
- Super masz strój lubię Piotrusia Pana ;) - zagadałam
- Ja też wybierzesz się ze mną do Nibylandii ? - oparł ręce o swoje biodra i zaczął się rozglądać - gdzie ten cholerny Dzwoneczek bez pyłu nie polecimy - tupnął noga i skrzyżował ręce na klatce piersiowej - rozbawiła mnie jego poza a na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Louis jestem - ukłonił się w moja stronę chwycił za moją dłoń by ją pocałować jak dżentelmen. Ale znieruchomiał patrzył się na mój nadgarstek przyglądał się bransoletce, chwilę później wyprostował się jak oparzony patrzył na mnie jak by zobaczył ducha.
- Hej hello ?! - pomachałam mu przed oczami nie wiem ale poczułam się skrępowana.
- LUSI !? - krzyknął tak że połowa wiary przy barze na nas popatrzyła jak na idiotów.
- Skąd znasz moje… -o matko już do mnie dotarło to mój Lou z dzieciństwa aż z wrażenia zatkałam sobie usta, a do oczu napłynęły łzy.
- Lusi !Tyle lat ! Myślałem że nie żyjesz słyszałem o wypadku…. O kurde Lusi PRZYTULASEK !!!
Chwycił
mnie w objęcia i ściskał nie mogliśmy nacieszyć się sobą znów byliśmy razem po
12 latach =D
---------------------------------------------------------------------------------------
C.D.N Siema skończyłam 2 część heh za za parę minut muszę szykować się do pracy eh :( ale postaram się jak najszybciej pisać 3 rozdział ;) Podoba się wam jak tak piszcie wasze opinie ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


