czwartek, 30 października 2014

Rozdział IV



Kiedy się przebudziłam i zobaczyłam na zegarku że już zbliża się 13 chciałam wstać, ale uniemożliwił mi to ciężar który na mnie leżał. Lou był tak szczelnie do mnie przyklejony obejmował mnie ręką i nogą, chciałam się jakoś uwolnić by go nie obudzić ale poczułam coś na moich pośladkach.

- Louis zboczku jeden ! – odsówając się lekko krzyk łam do chłopaka bo trochę mnie to skrępowało.

- Co ? co się dzieje ? – podskoczył jak oparzony a ja odwróciłam się w jego stronę.

- Byś trochę opanował swojego przyjaciela – chłopak popatrzył na mnie po czym skapnął się o co chodzi i zalotnie poruszał brwiami.

- Dziwisz mu się przy tak pięknej kobiecie nie może się opanować – poczułam się że się zaczerwieniłam a on zaczął się śmiać.

Usiadłam na tapczanie przeciągając się i rozejrzałam się po pokoju, pełno pierza leżało wszędzie po naszej wojnie xD nawet na naszych włosach znajdowały się piórka. Spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać. Kiedy chciałam wstać Lou objął mnie w pasie i pociągnął z powrotem na łóżko.

- Co ty wyprawiasz ? – zapytałam zdziwiona.

- Zostań jeszcze reszta na pewno jeszcze śpi – słodko się uśmiechnął.

- To pójdziemy uszykować śniadanio obiad bo głodna jestem i zjadła bym konia z kopytami – pomasowałam się po brzuchu.

- Ty mi na śniadanio obiad wystarczająco wystarczysz – przysunął twarz do mojej z łobuzerskim uśmiechem aż mnie ciarki przeszły.

- Louis ty dla mnie jesteś jak brat – skomentowałam

- Mam 4 siostry 5 nie chcę… teraz kiedy znów cię spotkałem nie chce znów cię stracić i naszą przyjaźń postawić na następny poziom miłość.

Zamurowało mnie to ale spodobało mi się to co powiedział.

- Czy ty właśnie pytasz mnie o związek ? – zapytałam nieśmiało.

- Nie inaczej – znów jego uśmiech mnie rozwalił i te iskierki w oczach.

Tak się rozkojarzyłam że nawet Nie winem kiedy mnie pocałował, był to taki nieśmiały namiętny całus odwzajemniłam to i poczułam jak Louis się uśmiecha. Przez moje ciało przeszły dreszcze przyjemności.

- WSTAWAĆ ŚPIOCHY !!! śniada…– Do pokoju wleciał Zayn za nim Niall – zaraz będzie – dokończył blondyn, patrzyli na nasz w osłupieniu a my odskoczyliśmy od siebie lekko zmieszani.

- Myśleliśmy że śpicie jeszcze – odezwałam się pierwsza.

- Mama nie nauczyła was pukać – Lou udał oburzonego.

- My już nie śpimy od 30 minut Ami i Liam szykują już śniadanie, co wyście tu robili ? – Niall pokazał na pierzę porzucane po pokoju.

- Widać co się tu działo i co mogło dziać się dalej – łobuzersko uśmiechnął się do nas Zayn mrugając oczkiem.

- Wojnę na poduszki mieliśmy – uśmiechnęłam się do nich wstając w końcu z wyra.

- Aaa tak to teraz się nazywa – zaśmiali się i przybili sobie piątkę, ale zaraz uciekli kiedy resztki poduszki poleciała w ich stronę.

- Co za typki – Lou przewrócił oczami i opadł na wyrko. Złapałam go za rękę i wytargałam chłopaka by w końcu już wstał, z małymi protestami udało mi się w końcu go wyciągnąć. Zeszliśmy na dół kiedy reszta nas zobaczyła w wejściu do kuchni dziwnie się do nas uśmiechali. Ami i Liam właśnie skończyli smażyć naleśniki usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. Kiedy już wszyscy byli syci chłopaki stwierdzili że muszą już iść do domu no i przebrać się bo byli dalej w swoich strojach xD chciałam ich odwieźć ale uparli się że pojadą autobusem, wymieniłam się nr z Louisem i pożegnałyśmy się z chłopakami.

- Jejku oni są jak dzieci hehe – zaczeła kuzynka kiedy siedziałyśmy w salonie oglądając TV – nie mogłam z nich jak zaprowadziłam ich do sypialni jak kłócili się kto śpi na łóżku a kto na podłodze.

- I kto wygrał ?

- Najpierw Louis skakał jak wariat na łóżku krzycząc że jest pierwszy przepychali się z Liamem i Harrym a później postanowił wyjść – spojrzała na mnie wymownie.

- Co ? wydurnialiśmy się – pokazałam jej język

- Tak tak bo ci uwierzę – droczyła się ze mną kuzynka.

- A ty i Liam ? coś miedzy wami jest ? – zmieniłam temat

- Jest słodki miły romantyczny – zaczeła się rozpływać wtedy weszli do domu rodzice.

- Ładnie po balowaliście – przywitałyśmy ich śmiejąc się pod nosem.

- Oj raz nie zawsze ;) – zaśmiał się wujek

- A jak wam imprezka się udała ? – zapytała ciocia

Zaczęłyśmy opowiadać im wszystko od początku do końca, i zrobiłyśmy w tym czasie kolacje dla nas. Z tego wszystkiego zapomniałam jechać na cmentarz zapalić znicze rodzicom. Kiedy się wyszykowałam razem z kuzynką i wujkiem i ciocią ruszyliśmy na cmentarz, zapaliłyśmy znicze trochę pograbiliśmy i po modlitwie wróciliśmy do domu.

Nastał nowy dzień pomagałyśmy z Ami w pracy cioci, wujek zajmował się papierkową robotą. Trochę klientów się przemknęło kupowali ciasta torciki, w przerwie zadzwonił mój tel.
- Cześć Louis co tam ? wyspany po wczoraj 
- Tak spokojnie jak nowo narodzony... Co robisz Lusi ? 
- Ja akurat jestem w pracy a co ? 
- A mogła byś się urwać razem z Amelią to podjadę po was - nadawał przez tel 
- Zapytam cioci czy mogła bym wyjść wcześniej - odp i zagadałam do niej zgodziła się bez problemu 
- OK Lou możemy się wyrwać to gdzie się widzimy ? 
- Podjadę po was pod dom narka za parę minut. 
- Ok to czekamy pa. Rozłączyłam się.
Ami zbieraj się Lou za parę minut będzie chce nas gdzieś zabrać. Wyszłyśmy z pracy kierując się do domu zapaliłam po drodze fajkę (wiem głupi nałóg xD ) Kiedy się zbliżałyśmy do domu w oddali widziałyśmy już naszych chłopaków stojących przy aucie i machających do nas wesoło.


                                                                    Louis and Lusi

 ---------------------------------------------------------------
No w końcu 4 rozdział =D jupi hehe. 


2 komentarze:

  1. Oh no co tu powiedziec genialny jak zawsze :* ciekawi mnie co z Ami i Liam'em = LIAMI XD czekam na next !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. ee dobre nie pomyślała bym LIAMI hehe ;) złonczone imiona

    OdpowiedzUsuń